piątek, 18 maja 2012

Mój tydzień z Marilyn (My Week with Marilyn)

Reżyseria: Simon Curtis
Scenariusz: Adrian Hodges
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Czas trwania: 1 godz. 39 min.
Premiera: 9 października 2011 (Świat), 3 lutego 2012 (Polska)



Historia przyjazdu gwiazdy filmowej  Marilyn Monroe (w tej roli Michelle Williams) do Anglii. Marilyn przyjeżdża wraz ze swoim świeżo poślubionym mężem, amerykańskim dramaturgiem, Arturem Millerem (Dougray Scott) by zagrać w filmie Książę i aktoreczka. Reżyserem filmu oraz aktorem odgrywającym główną rolę jest legendarny Sir Laurence Olivier (Kenneth Branagh). Na planie pojawia się również żona Oliviera, Vivien Leigh, pamiętna Scarlett O'Hara  z Przemineło z wiatrem z 1939 roku. Ekipa filmowa nie przepada za Marilyn, która wiecznie się spóźnia na plan, jest nie przygotowana i miewa huśtawki nastrojów. Reżyser filmu również  nie szczędzi aktorce przykrych słów. Pokrewną duszę Marilyn odnajduje jedynie w trzecim asystencie reżysera, 23-letnim Colinie Clarku (Eddie Redmayne). Clark ma szansę obserwować Monroe nie tylko na planie ale również poza nim. Pamiętniki Clarka  i jego rzekoma znajomość z Marilyn, stanowią fundament filmu. 



Michelle Williams za rolę Marilyn Monroe zdobyła Złoty Glob dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej oraz nominację do Oscara. Druga nominacja powędrowała do Kenneth'a Branagh w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. Reżyserem filmu jest Simon Curtis, reżyser, który poza powyższym filmem  nie ma szczególnych osiągnięć filmowych na swoim koncie.


Marilyn była kobietą o dwojakiej naturze. Jako Marilyn Monroe grała istotę stworzoną by być uwielbianym przez tłumy symbolem seksu tamtych lat. Z drugiej zaś strony nadal była Normą Jeane Baker, kobietą niepewną  siebie, swojego talentu i urody.  Film również ukazuje tą dwojakość, choć w małym stopniu. Raz widzimy Marilyn jako postać całkowicie niestabilna emocjonalnie, z ciągłymi wahaniami nastrojów, notorycznie spóźnioną i potrzebującą kogoś do wiecznych zapewnień o swojej urodzie i talencie. Następnym razem Marilyn pokazuje, że potrafi wziąć się w garść o ile ma przy sobie zaufaną i kochaną osobę. Film przyjemny w odbiorze, doskonałe kreacje aktorskie oraz muzyka. Williams poradziła sobie z trudną rolą nadzwyczaj dobrze, choć nie należy tego filmu traktować jako typowego filmu biograficznego. Marilyn jawi się widzowi głównie jako postać widziana i zapamiętana przez zadurzonego w niej chłopca, który miał tylko tydzień by ją poznać. Pytanie brzmi : Czy jesteśmy kogoś w stanie poznać w tak krótkim czasie?


Ocena FFF
7/10

Ocena Filmweb
6,8/10


Mój tydzień z Marilyn (My Week with Marilyn) - Zwiastun  (trailer)


8 komentarzy:

  1. Czegoś mi w tym filmie zabrakło. Liczyłam na film o Marilyn, a dostałam rozterki młodocianego chłopaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie o to chodzi, że film jest zatytułowany "Mój tydzień z Marilyn" i nie opowiada historii samej aktorki a jakby opowieść na jej temat jednak z innego punktu widzenia. Ja bardzo chętnie zobaczę tę historię. Ale wiadomo nie można tych zdarzeń brać w 100% dosłownie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że postać Marylin jest tak maksymalnie zepchnięta na margines, że opowieść o niej polega prawie wyłącznie na pokazywaniu jej alkoholizmu i emocjonalnej niestabilności. Zresztą co ja będę dyskutować z kimś, kto nie oglądał.

      Usuń
  3. zrobić film o MM - to by dopiero było karkołomne zadanie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie rozczarował ten film, raczej do niego nie wrócę, a filmy z Marilyn mogę oglądać po kilka razy, Michelle ma talent aktorski i widać, że dość dobrze wczuła się w rolę, ale zabrakło jej tej charyzmy, jaką posiadała MM. Z Marilyn pracowało się ciężko, bo spóźniała się na plan filmowy nawet o kilka godzin, a czasami ciężko jej było zapamiętać nawet proste kwestie i w filmie ten motyw został przedstawiony dość wiarygodnie (ten konflikt Oliviera z Monroe to według mnie najlepsze fragmenty filmu, w tym także konflikt dwóch różnych metod aktorstwa), ale niestety główny wątek filmu czyli znajomość Colina Clarka z ikoną kina wypadł według mnie niezbyt ciekawe, lecz zbyt pretensjonalne i bez emocji, przez co irytuje i nudzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatecznie nie oglądałem Mój tydzien z Marylin. W sumie to niestety bo z chęcią bym oglądnął. Lubię klasykę, a tu jest sporo nawiazywania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja obejrzałem i mam mieszane uczucia. W sumie muszę go chyba nazwać przeciętniakiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze zastanawiałem się czy po niego sięgnąć, ale ostatecznie zrezygnowałem. Sam już nie wiem czy warto.

    OdpowiedzUsuń